Tak, Cassandra umarła, a wtedy upewnił się, że to wszystko jest ponurym żartem losu i kiedy jej zabrakło, Nash nie miał już siły nadal powstrzymywać szaleńca. Nie było takiej potrze­by. Tak więc uwolnił go, nagle i niespodziewanie. A kiedy raz to zrobił, nie mógł go już zamknąć z powrotem. .

Najemnicy spięli konie, przerażeni i osłupiali, usiłowali zawrócić, ale strzały leciały bezustannie. I dosięgały ich, zwaliły z siodeł wśród tupu i rżenia koni, wśród wrzasku.. - Czy ona... czy ona umarła? - spytała w końcu Helen, gdy nad wzgórzami zabłysł pierwszy promień świtu.. - Przez ostatnie kilka dni sprawdzałam sytuację Vardenów i to, jak się mają ich sprawy. A mają się katastrofalnie. Jesteśmy biedni, wyczerpani, brak nam zapasów i niewielu rekrutów z imperium wstępuje w nasze szeregi. Zamierzam to zmienić. Krasnoludy nie zdołają nas dłużej utrzymywać, tego lata zbiory były kiepskie, a zresztą klany także poniosły duże straty. Z tej przyczyny postanowiłam przenieść Vardenów do Surdy. To trudna decyzja, ale wierzę, że niezbędna dla naszego bezpieczeństwa. Gdy znajdziemy się w Surdzie, będziemy w końcu dość blisko, by móc bezpośrednio stawić czoło imperium.. - Wszystko będzie dobrze, tato. Na pewno. - Wspięłam się po schodkach do wagonu. Pociąg ruszył. Wychyliłam się przez okno, żeby pomachać tacie. Jego sylwetka malała w oddali, a w szarym świetle dnia wy­dawała się jeszcze mniejsza. - Na pewno - powtórzy­łam szeptem, po czym opadłam na siedzenie i wcisnę­łam czekoladki do torby..     - Krasnoludy wytapiają stal - dodał Perciyal - i wykuwają warstwowe głownie. Ale to my, gnomy, zajmujemy się szlifem i ostrzeniem. W naszych warsztatach. Wedle naszej, gnomiej technologii, tak jak niegdyś robiliśmy nasze gwyhyry, najlepsze miecze świata.. Niego. Zaczęła żartobliwy, dziecinny taniec powtarzając śpiewnie:. - Właściciel zajazdu pod "Grotem Włóczni" - kontynuował Chappelle - miał czelność zarzucić waszmościom konszachty z demonem, potworem, którego zwie się mieniakiem lub vexlingiem.. - Cholera! - Błyskawicznie przeszukałam zmiętą pościel. Jak mogłam go zgubić? Upuściłam go gdzieś w łazience czy straciłam w czasie jazdy konnej? Myśl, Evie, myśl... Nie śmiałam pytać, czy ktoś go nie zna­lazł, bo panna Raglan mogłaby się o tym dowiedzieć. Na pewno zmusiłaby mnie, żebym oddała jej medalion, a nie mogłam znieść myśli o tym, żeby ktoś taki jak ona trzymał u siebie coś, co należało do Agnes. Zeszłam na dół wściekła na siebie, że tak łatwo zgubiłam coś, co wiązało mnie z przeszłością..