może sobie na nią pozwolić, bo Marcie go nie kocha. Nic, co do niego czuje, nie zwróci .

Lucy nie odpowiedziała.. Chamique była osobą, człowiekiem. Nie zasłużyła na to, co zrobili jej Barry Marantz i Edward Jenrette.. - Sprawdziliście komórkę? - Spytałem.. Panna Scratton, odpowiedzialna za starsze uczennice, stanęła przed całą szkołą i chłodnym głosem naukowca wygłosiła zwyczajowe błogosławieństwo. Przypominała zakonnicę - zawsze ubrana w czarne akademickie szaty, tradycyjnie uczesana, z łacińską modlitwą na ustach... Benedic, Domine, nos et dona tua... Uważałam ją za jedną z nielicznych osób, któ­rym mogę zaufać. Nie wiedziałam dlaczego, ale upo­rządkowany umysł pani Scratton oraz jej skrupulatnie przestrzegane i niezwykle sprawiedliwe zasady budziły moją sympatię. Nie wierzyłam, że ktoś taki może należeć do grupy wyjących, rozhisteryzowanych kobiet, które spotkałyśmy w krypcie.. Opiekowałam się Jane w Oxfordzie. Zabiłabym, żeby ochronić te dzieci. Ale.     Gdy wjechała w łęg, zarośnięty obwieszoną zielonymi jeszcze orzechami leszczyną i gołym, czarniawym szakłakiem, poczuła obecność. Nie usłyszała. Poczuła. Wiedziała więc, że to elfy.. Nie było jednak odwrotu. Edna nieco zbyt mocno ściskała moją rękę. Kiedy podeszliśmy bliżej, ugięły się pod nią kolana. Podtrzymałem ją. Znowu uśmiechnęła się do mnie i tym razem był to naprawdę miły uśmiech..     Oprócz królewskiej pary w ogromnej komnacie nie było żywej duszy..