Córa spojrzała na samochód, a potem na Yespę. .
— Nie.. - Cóż wiÄ™c siÄ™ staÅ‚o? - SpytaÅ‚em.. - To nie ma znaczenia, przynajmniej dla mnie - zaÂpewniÅ‚a Sara. - ZresztÄ…, mojej rodzinie też siÄ™ udaÅ‚o tylko cudem..    - Nie lubiÄ™ gdybania. Znany jest wam powód, dla którego uciekÅ‚a z szajki?. Jamie wzruszyÅ‚ ramionami, nie odrywajÄ…c wzroku od mojej twarzy..    - Wierzchowe - stwierdziÅ‚, z dezabrobatÄ… krÄ™cÄ…c nosem. - Znaczy, do niczego. Figgis, Caleb, do dyszla. BÄ™dziemy zmieniać siÄ™ w zaprzÄ™gu. Wymaaaaaarsz!. Drogi pies straciÅ‚ zainteresowanie moim nieruchomym ciaÅ‚em i pobiegÅ‚ w innym kierunku.. -I byliÅ›my my, caÅ‚a nasza gromadka, wliczajÄ…c MilvÄ™ w stroju mÄ™skim. Ha, źle siÄ™. – Nawet nie wiem, gdzie jesteÅ›my – zaÅ‚kaÅ‚a. KoszulÄ™ miaÅ‚am na ramieniu caÅ‚kiem przesiÄ…kniÄ™tÄ… jej Å‚zami. – ZakryÅ‚ mi oczy..